środa, 30 grudnia 2015

39 tydzień

O Świętach w brzuszku

 

Jeszcze żwawo mamusia przebrnęła przez Gwiazdkę. Chociaż to już 39 tydzień nadal jeździmy autkiem. Wigilia u teściów, pierwszy dzień świąt u rodziców. Rodzice nie ukrywali zdziwienia, byli nawet
trochę źli, że na ostatnich nogach przejechałam taki kawał drogi (chociaż to tylko 30 km.). Jeździmy przecież na zakupy, do lekarza, do urzędów - nic się nie zmieniło. Można by zarzucić mi brak odpowiedzialności, ale skoro czuję się dobrze, to nie widzę powodu aby siedzieć w domu. Lekarz też nie stwierdził przeciwwskazań. (A ostatnio śniło mi się, że urodziłam 1 -go stycznia:)).

Zdecydowanie bardziej męczy mnie chodzenie. Cieszę się więc, że mogę ułatwić sobie przemieszczanie się. Obecnie spacer z psem w koło bloku, w ślimaczym tempie jest szczytem moich możliwości. 


 - Tuż po świętach mamusia poparzyła sobie parą z czajnika 1/3 dłoni. Zupełnie nie wiem jak to się stało, ale nie było to miłe doznanie. cały wieczór i pół nocy spędziłam z zimnym okładem. Na nazajutrz zaczerwienienie zmieniło kolor na brązowy i gdyby nie bąbel na środku, do złudzenia przypominałoby znamię. Zobaczymy czy można wierzyć przesądom. Sama jestem posiadaczką tzw. "myszki" i faktycznie mama/babcia tłumaczyła ją poparzeniem w ciąży. Przypadek?   


4 komentarze:

  1. No to ciekawe czy sen sie spełni!;)
    Powodzenia i pięknego Nowego Roku z Maluszkiem na czele;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jednak to jeszcze nie pora.
    Dziekuje, rowniez zycze wszystkiego dobrego:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super wygladacie :) Buziaki dla całej rodzinki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękujemy! Również pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń